Stop hodowli przemysłowej - Aktualności
Przez ścieki z ferm przemysłowych chińskie jeziora stają się zielone
Data: 2018-10-02

Hodowla zwierząt w Chinach powoduje przekraczające normy zanieczyszczenie zbiorników wodnych i prowadzi do zmiany ich barwy za sprawą eutrofikacji, procesu polegającego na nienaturalnym zarastaniu dna algami.

Jezioro Dianchi zlokalizowane jest  na południowym zachodzie prowincji Yunnan. Akwen ten stanowi atrakcję turystyczną, słynąc z otaczających go wzgórz i skalnych ogrodów. Niestety, wyróżnia je jeszcze jedna cecha; każdego lata jezioro przybiera  jasnozielony kolor ze względu na zdominowanie roślinności przez algi. Za ich obfitość odpowiada azot i fosfor ulatniający się do atmosfery z odchodów zwierząt, zanieczyszczając nie tylko powietrze, ale i wodę. Odór wytwarzany przez jedną z pobliskich ferm można wyczuć już z daleka. Właściciel twierdzi, że ścieki są utylizowane, ale za chlewem widać stada much latające nad  obornikiem. Kilka razy w miesiącu fekalia wylewane są do pobliskiego strumienia łączącego się z jeziorem Dianchi.

mud

Na obszarach  intensywnego rozwoju ferm przemysłowych eutrofizacja to już prawdziwa plaga. Na dalszą ekspansję ferm wpływa wysoka konsumpcja wieprzowiny, która Chińczykom kojarzy się z dobrobytem. Przeciętny mieszkaniec nie myśli jednak o destrukcyjnych dla środowiska konsekwencjach produkcji mięsa.

Fekalia dostają się do jezior, strumieni i rzek. Nadprogramowe składniki odżywcze przyspieszają wzrost alg, które blokują dostęp światła innym roślinom. Zjawisko to dotyczyło Tamar Lake w Wielkiej Brytanii w latach 1975 - 2000, a obecnie można je zaobserwować również na wybrzeżach USA.

Chiny borykają się z poważnym problemem, o czym najlepiej świadczą wyrażające frustrację głosy mieszkańców. W 2013 roku 16 000 zwłok świń, w tym zakażonych wirusem, przepłynęło do Szanghaju poprzez rzekę Huangpu. Wówczas opinia publiczna zainteresowała się nieetycznymi działaniami hodowców i zanieczyszczeniem akwenów. Według oficjalnych danych 80% wód największych chińskich rzek jest niezdatne do spożycia.

Statystyki opublikowane w 2016 w Environmental Research Letters wykazują, że na początku tysiąclecia od 30 do 70% zawartości obornika wylewano bezpośrednio do rzek. Od tego czasu ekspansja ferm przemysłowych stale postępuje.

Ponadto lokalne władze w Yunnan zadecydowały o przekształceniu mniejszych hodowli w większe, co miało zaradzić nędzy. Zadbały przy tym o edukację w zakresie technologii czy profilaktyki chorób, ale nie wprowadziły regulacji rozwiązujących kwestię ścieków.

Hodowla w Kunming obejmująca 10 000 świń na początku bieżącego roku została wyróżniona przez ministerstwo rolnictwa jako jedna z “najpiękniejszych” chińskich ferm. Ge Tao, przedstawiciel firmy do spraw sprzedaży, utrzymuje, że od 2010 roku fekalia są usuwane w bardziej ekologiczny sposób. Nie jest pewny natomiast, jak procedury wyglądały wcześniej. Wypowiadając się na temat sytuacji w Dianchi, popiera metody przeciwdziałające zanieczyszczeniu.

Mimo to reporterzy nie mogli obejrzeć terenu fermy ze względu na kwarantannę ani też zweryfikować, gdzie rzeczywiście trafiają ścieki.

Na podstawie artykułu: https://www.theguardian.com/environment/2018/aug/31/eutrophication-algae-how-animal-waste-is-turning-chinas-lakes-green

Jaka jest przyszłość polskiej wsi w związku z sąsiedztwem z fermami norek?
Data: 2018-09-28

26 września 2018 roku w Marzeninie, gm. Września, odbyło się seminarium Przyszłość polskiej wsi - mieszkańcy wobec ferm futrzarskich. Zarówno naukowcy, jak i mieszkańcy, wyrazili szereg obaw wynikających z funkcjonowania tej branży.

Wieś nie chce ferm

Podczas prezentacji Jarosława Urbańskiego, współautora raportów Mieszkańcy wobec ferm zwierząt futerkowych. Raport z badań w gminach: Czerniejewo, Koźmin Wielkopolski, Nowogard oraz  Ocena sytuacji branży hodowli zwierząt futerkowych zapoznaliśmy się z wynikami badań przeprowadzonych w trzech zafermionych gminach. Większość mieszkańców tych gmin popiera zakaz hodowli zwierząt na futro. Straty generowane przez ten przemysł przeważają nad ewentualnymi zyskami. Na sali obecni byli również pracownicy ferm norek, którzy mogli zapoznać się z najnowszymi wynikami badań dotyczących zagrożeń zdrowotnych generowanych w ich miejscach pracy. Jarosław Urbański wskazał na niskie płace, złe warunki pracy w tego typu zakładach. Podkreślał, że w przypadku zamknięcia ferm futerkowych nie można dopuścić do sytuacji, w której pracownicy nie otrzymają wsparcia podczas zmiany miejsca zatrudnienia.



Zdjęcie przedstawia fermy otaczające Kawęczyn, gm. Września. Źródło: prezentacja Macieja Słowińskiego, Przyszłość polskiej wsi - mieszkańcy wobec ferm futrzarskich, 26.09.2018 Marzenin


Fermy powodują plagowe ilości much

Etymolog, dr Agata Piekarska udowodniła, że skutki w postaci zmuszenia mogą być odczuwane nawet w odległości 4 km od ferm. Plagowe ilości much stanowią poważne zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne dla ludzi. Muchy roznoszą więcej zarazków niż karaluchy. Niestety wszelkie próby walki z odorem czy zmuszeniem kosztują i to niemało, dlatego hodowcy wolą przerzucić koszty funkcjonowania ferm na społeczności lokalne.


Zdjęcie pochodzi ze wsi Pakszynek, gm. Czerniejewo, z dnia 27.09.2018 roku

 

Hodowcy przerzucają ukryte koszty na społeczeństwo

Podczas prezentacji kolejnego prelegenta Macieja Słowińskiego, mieszkańca pobliskiej wsi Gulczewa, zapoznaliśmy się z uciążliwościami z jakimi borykają się mieszkańcy:Smród

  • Zanieczyszczenie wód
  • Owady
  • Uciekające norki
  • Niszczenie zabytków
  • Spadek cen nieruchomości
  • Wyludnianie wsi
Maciej Słowiński wraz z mieszkańcami podkreślali, że istniejące fermy zabiły możliwość rozwoju agroturystyki, ekorolnictwa czy drobnego handlu i usług w rejonie. Zamiast rozwoju jest tylko uciążliwe sąsiedztwo.
 
Chów przemysłowy nie dba o dobrostan zwierząt

Kolejna prelegentka, prof. UAM dr hab. Hanna Mamzer, skupiła się na dobrostanie zwierząt. Fermy przemysłowe nie są wstanie zapewnić potrzeb gatunkowych zwierzętom, ponieważ kierują się zyskiem. Łatwiej dostosować ciała zwierząt do funkcjonowania ferm niż odwrotnie,

dlatego powszechnymi zabiegami na fermach jest przycinanie dziobów kurom czy obcinanie ogonków prosiakom. Taniej jest zmieniać ciała zwierząt niż powiększać im przestrzeń czy zapewniać dostęp do świeżego powietrza i wybiegów.

RPO wspiera mieszkańców

Ostatnim zaproszonym gościem był Łukasz Kosiedowski, przedstawiciel Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Biuro RPO wspiera mieszkańców w blokowaniu ogromnej fermy drobiu, która ma powstać w sąsiedztwie dwóch potężnych ferm norek. Dla mieszkańców byłaby to zagłada. Pan Łukasz Kosiedowski wyraził solidarność z mieszkańcami oraz dał nadzieję na zatrzymanie budowy olbrzymiej fermy.

Na sali obecny był również dr Tadeusz Jakubowski, który starał się bronić branży, jednak podczas rozmowy dane przedstawione przez naukowców oraz doświadczenia mieszkańców nie pozostawiły żadnych złudzeń. Przemysł futerkowy od dawna bogaci się kosztem mieszkańców i zwierząt, nie dbając o środowisko. Pomimo zaproszenia, na spotkaniu nie pojawił się Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Ardanowski. Mieliśmy nadzieję, że tym razem Pan Minister zechce porozmawiać z mieszkańcami wsi a nie tylko z hodowcami. Podczas seminarium zabrakło także przedstawiciele lokalnej władzy.

Czy ludzkość czeka zagłada? Na fermach w Europie odkryto ponad 400 genów oporności na antybiotyki.
Data: 2018-09-26

Polska zajmuje niechlubne 2 miejsce w Europie pod względem ilości Krytycznie Ważnych Antybiotyków podawanych zwierzętom fermowym - rocznie zużywa się tu blisko 600 ton antybiotyków, z czego 90% jest podawane zapobiegawczo całym grupom zwierząt. Problem antybiotykooporności bakterii rośnie nieustannie z roku na rok. Naukowcy alarmują - “problem bakterii opornych na antybiotyki w przyszłości może stać się przyczyną wymarcia ludzkości”.

Kilka miesięcy temu międzynarodowa grupa badaczy pod patronatem Uniwersytetu Complutense w Madrycie przeprowadziła badania pod kątem antybiotykooporności bakterii na ponad 350 fermach brojlerów i świń na obszarze Unii Europejskiej, w tym w Polsce.

Przeanalizowano próbki od ponad 9000 zwierząt, a otrzymane wyniki są zatrważające - we florze bakteryjnej jelit zwierząt odkryto w sumie 407 genów odpowiedzialnych za oporność bakterii na antybiotyki.  Niektóre z tych genów występowały wśród wszystkich przebadanych osobników, a 24 były wspólne dla obu gatunków zwierząt.

Naukowcy twierdzą, że rezultaty badania przedstawiają ogólną antybiotykooporność mikrobiomu we wszystkich fermach przemysłowych o zbliżonych warunkach w Europie.


Zapytany o konsekwencje postępującego wzrostu antybiotykooporności bakterii główny inspektor badania Bruno Gonzalez odpowiada: “Jeśli nie zmieni się warunków hodowli zwierząt na fermach, to w przyszłości problem antybiotykoopornych bakterii może stać się główną przyczyną wymarcia ludzkości.”

“Bakterie przekazują geny oporności na antybiotyki innym bakteriom, które spotykają w układzie pokarmowym człowieka, co ostatecznie może powodować poważne utrudnienia w leczeniu chorób bakteryjnych” - skomentował Dr. Gail Hansen.

“Przykro nam, ale nie wyleczymy pani, bo żadne antybiotyki już nie działają. Szczepy bakterii ewoluowały” - ciężko nam sobie to teraz wyobrazić, jednak według prognoz badaczy takie zdanie usłyszane od lekarzy możliwe, iż za kilka lat nie będzie dłużej dziwić - według raportów FDA obecne w przebadanym mięsie supermarketowym bakterie już wykazały oporność na 1 z 14 testowanych na nich antybiotyków. Według Agencji 80% przebadanego mięsa zawierało antybiotykooporne bakterie.

Zdaniem WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) oporność bakterii na antybiotyki stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności. Już teraz w samej Europie rocznie umiera z tego powodu 25 000 ludzi.

Z czego  wynika nadużywanie stosowania antybiotyków na fermach?

Regularne, masowe podawanie antybiotyków całym grupom zwierząt jest niestety bardzo częstą praktyką stosowaną w większości ferm z prostego względu: pozwala to na utrzymywanie dziesiątek i setek tysięcy, a czasem kilku- lub kilkunastu milionów zwierząt stłoczonych w ogromnych, nieprzewiewnych halach i klatkach na jednej fermie.

W takich warunkach ryzyko rozwoju i rozprzestrzenienia się chorób wśród zwierząt jest bardzo wysokie - antybiotyki podawane są zatem profilaktycznie całym zdrowych grupom zwierząt, co powoduje rosnącą antybiotykooporność bakterii i powstawanie superbakterii, które będąc groźnymi patogenami, wraz z mięsem lądują później na naszych talerzach.


Zwierzętom podaje się średnio 3 razy więcej antybiotyków niż wynosi zalecana bezpieczna dawka, a ich stosowanie w Europie jest ponad dwukrotnie wyższe u zwierząt niż u ludzi.

Aż 60% wszystkich antybiotyków w Polsce jest podawane zwierzętom w hodowlach.

“Gdy jedna osoba bądź grupa nadużywa antybiotyków w hodowli, powoduje ona rozprzestrzenianie się antybiotykooporności wśród bakterii, stwarzając zagrożenie dla całej ludzkiej populacji” - mówi Dr. Brad Spellberg, University of Southern California Medical Center

Jak uchronić ludzkość przed zjawiskiem rosnącej antybiotykooporności bakterii?

Skuteczne na pewno okazałoby się wprowadzenie odgórnego zakazu profilaktycznego używania antybiotyków na zdrowych zwierzętach, zwłaszcza Krytycznie Ważnych Antybiotyków, wykazujących największą skuteczność w leczeniu chorób ludzi.

Kolejne rozsądne rozwiązanie mogłaby stanowić poprawa warunków hodowlanych zwierząt, tak aby używanie antybiotyków nie było dłużej konieczne. Byłoby to jednak mniej korzystne ekonomicznie dla inwestorów i właścicieli ferm, których część mogłaby mniej entuzjastycznie podchodzić do pomysłu.

Pomogłoby z pewnością także ograniczenie ilości antybiotyków podawanych zwierzętom - jak podają badacze UCM - redukcja użycia antybiotyków o 30% zmniejszyłaby o 50% obfitość genów odpowiedzialnych za oporność na antybiotyki.

Teraz pytanie brzmi - czy rząd zauważy powagę problemu, w obliczu którego stoi Polska jak i cała Europa? 

Czy na czas powzięte zostaną działania, które położą kres rozwojowi katastrofy, przed którą ostrzegają naukowcy i najważniejsze światowe instytucje zdrowotne?

Autor: Urszula Jasek

 

Zdjęcia: ISTOCKPHOTO

Źródła:

1) "Abundance and diversity of the faecal resistome in slaughter pigs and broilers in nine European countries". Nature Microbiology 2018. DOI: 10.1038/s41564-018-0192-9.

2)https://www.lavanguardia.com/natural/20180724/451087342210/genes-resistentes-antibioticos-granjas-cerdos-pollos-union-europea-estudio.html

3)https://www.ucm.es/otri/identificados-mas-de-400-genes-de-resistencia-a-antibioticos-en-granjas-europeas

4)https://www.ciwf.pl/kampanie/farmagedon-stopthemachine/ratujmy-nasze-antybiotyki/

5)https://www.iflscience.com/health-and-medicine/how-much-antibioticresistant-bacteria-is-in-your-meat-the-answer-is-complicated/

6) https://www.ecowatch.com/superbugs-meat-antibiotic-resistance-ewg-2582103840.html

7) http://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/antibiotic-resistance

8) http://farmsnotfactories.org/issues/

9) https://www.fda.gov/animalveterinary/safetyhealth/antimicrobialresistance/default.htm