Stop hodowli przemysłowej - Aktualności
Pytanie nie brzmi: czy, tylko kiedy - plaga śmiertelnej choroby zagrozi świniom na całym świecie
Data: 2018-09-18

Afrykański pomór świń (ASF) dotarł aż do Chin, gdzie hoduje się 50% światowej populacji trzody chlewnej - dwa razy więcej niż w Europie i pięć razy tyle co w Stanach Zjednoczonych.

Tymczasem estońscy rolnicy już liczą poniesione straty. Do poszkodowanych należy Ott Saareväli, właściciel fermy w Laane. We wrześniu ubiegłego roku musiał podjąć decyzję o natychmiastowym uboju 7 000 świń, kiedy wirusa wykryto

u ciężarnych macior. Przez ponad tydzień pomieszczenia były przepełnione dosłownie wysypującymi się z nich zwłokami prosiąt zainfekowanych chorobą,

 

To nie pierwszy raz, kiedy Europa musi stawić czoło ASF. W 1957 roku epidemia świńskiego pomoru wybuchła w Portugalii, aby następnie objąć obszar Hiszpanii i Francji. Całkowite zwalczenie choroby potrwało aż do lat 90.

 

Teraz tempo rozprzestrzeniania się ASF pomimo rozwoju profilaktyki jest coraz szybsze. W styczniu 2014 na Litwie wybuchły pierwsze ogniska, kolejne odnotowano miesiąc później w Polsce oraz na Łotwie i w Estonii w czerwcu tego samego roku. Ponadto w 2017 zarejestrowano przypadki zachorowań w Czechach, Rumunii i na Węgrzech.

 

W odpowiedzi niemieccy rolnicy zaapelowali o odstrzał 70% populacji dzików, potencjalnych nosicieli świńskiego pomoru, liczącej setki tysięcy. W Danii, czołowym eksporterze wieprzowiny, powstają plany budowy płotu wzdłuż granicy z Niemcami.

 

Według Lindy Dixon pracującej nad problemem ASF w brytyjskim Pirbright Institute w 2007 roku stracono kluczową okazję na ograniczenie zasięgu epidemii. Po dotarciu wirusa do Gruzji jego diagnoza zajęła 3 miesiące, a w tym czasie prawdopodobnie zdążył przekroczyć kolejne granice. Przez kilka lat teoretycznie wszystko było pod kontrolą. Obecnie jednak, zdaniem dr Matthewa Stone ze Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt (OIE) istnieje realne zagrożenie pandemią.

ASF nie stanowi niebezpieczeństwa dla człowieka, ale dla zarażonych świń najczęściej oznacza śmierć. Nie wynaleziono jeszcze skutecznego sposobu leczenia ani szczepionki, zatem rolnicy mogą zapobiegać chorobie tylko poprzez przestrzeganie standardów sanitarnych i dodawanie do paszy przeciwwirusowych leków. Po zdiagnozowaniu świńskiego pomoru u części stada reszta zwierząt zostaje profilaktycznie zagazowana. W 2016 i 2017 roku taki los spotkał więcej niż 300 000 świń.

 

Zakażenie następuje tylko przez bezpośredni kontakt z zainfekowanym osobnikiem, ale jest on wyjątkowo odporny - w zamrożonym mięsie może przetrwać aż do 1000 lat. Nosicielami są głównie dziki, ale wybuch co najmniej jednego ogniska był spowodowany przez wirusa znalezionego w parówkach.

 

Wiele dużych estońskich przedsiębiorstw poradziło sobie z problemem, ale mniejsze poniosły ogromne straty; z 920 hodowli świń istniejących w Estonii w 2014 roku pozostało tylko około 125. W bieżącym roku nie odnotowano nowych przypadków zachorowań, a niewielkie terytorium kraju teoretycznie ułatwia kontrolę. Mimo to podobnie jak Saareväli rolnicy żyją ze świadomością, że nawet najmniejsze zaniedbanie może doprowadzić do ponownego rozwoju epidemii ASF.


Tłumaczenia na podstawie artykułu: www.theguardian.com/environment/2018/sep/03/its-not-if-its-when-the-deadly-pig-disease-spreading-around-the-world

Mieszkając w sąsiedztwie 17 milionów kurczaków: "Chcemy normalnego życia"
Data: 2018-09-06

Mieszkańcy ukraińskich wsi mieszkający w cieniu największej europejskiej fermy kurczaków stają do walki - nie tylko przeciwko ogromnemu przedsiębiorstwu, lecz również bankom rozwoju, które je finansują.

Lokalni mieszkańcy nazywają ten teren krainą Ryaba. To nazwa marki, pod którą MHP - największa firma drobiarska na Ukrainie - sprzedaje drób w supermarketach. W okolicy znajduje się więcej kurników niż domów mieszkalnych. Nazwa MHP widnieje nawet na znakach miejscowości.

Występują tu liczne spięcia pomiędzy przemysłowymi fermami a mieszkańcami, ale w tym przypadku gniew jest skierowany nie tylko w stronę firm, lecz także ich sponsorów - wielkich, międzynarodowych banków rozwoju, które obracają publicznymi finansami.

Ostatnio mieszkańcy trzech wsi - Zaozerne, Kleban i Olyanytsya - wnieśli zażalenie dwóm z największych światowych banków rozwoju, protestując przeciwko rozwojowi gigantycznych ferm drobiarskich, które ich zdaniem dotkliwie oddziałują na ich zdrowie, wody gruntowe i domostwa.

Międzynarodowa Korporacja Finansowa - członek Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBRD) - od 2010 r. dała największemu producentowi drobiu na Ukrainie (MHP) pożyczkę w wysokości ponad 200 milionów dolarów. Flagowa ferma MHP, Ferma Drobiu Vinnytsia, trzyma w kurnikach ponad 17 milionów kurczaków, a do 2021 roku planuje podwoić swoją produkcję.

Tymczasem, według mieszkańców wnoszących skargę, ferma jest tylko źródłem nieszczęścia i koszmarnego odoru. Podają, że poziomy wód w ich studniach opadły, a oni sami martwią się o jakość wody okolicznych rzek i strumieni. Twierdzą, że spotkali się z groźbami przemocy przeciwko każdemu, kto śmie powiedzieć złe słowo na temat firmy. Dodają, że projekt zasadzenia lasu w okolicy, do którego wykonania zobowiązała się firma, nigdy nie doczekał się urzeczywistnienia.

Teraz ferma drobiarska niemal ukończyła budowę kolejnego oddziału drobiowego we wsi Zaozerne, składającego się z 38 kurników przemysłowych, mieszczących blisko 1.5 miliona kurczaków.

Mieszkańcy aktywnie działają, aby projekt nie doszedł do skutku - część utworzyła petycje przeciwko budowie nowej fermy, zorganizowała protesty, pozwała firmę do sądu, a nawet wyruszyła do Kijowa, aby spotkać się w tej sprawie z Ihorem Raininem - szefem sztabu kancelarii prezydenta Petra Poroshenko. Nic z tego nie pomogło. "Chcemy wieść normalne życie, zamiast być otruwani jak karaluchy", mówi Oksana Bazyliuk z Zaozerne w wywiadzie z The Guardian.

Mieszkańcy oraz organizacje pozarządowe dostrzegają szereg problemów związanych z tą inwestycją:

  • dotowanie jej z pieniędzy publicznych
  • brak otwartego dialogu z mieszkańcami
  • zagrożenie dla ludzi i środowiska

"Naszą ostatnią nadzieją jest pomoc zagranicznych instytucji" - skomentował sprawę jeden z aktywistów lokalnych.

  

Na podstawie artykułu: https://www.theguardian.com/environment/2018/jun/23/living-next-door-to-17-million-chickens-we-want-a-normal-life

 

Jak nuggetsy z kurczaka stały się prawdziwym symbolem naszej ery?
Data: 2018-08-21

Najbardziej wymownym symbolem ery nowożytnej nie jest samochód ani smartfon. Jest to nuggets z kurczaka. Kurczak jest obecnie najbardziej popularnym mięsem w Stanach Zjednoczonych, i przewiduje się, że będzie ulubionym mięsem na całym świecie do 2020 roku.

Przyszłe cywilizacje odnajdą ślady zwyczaju produkcji 50 miliardów ptaków w ciągu roku w postaci zapisu kopalnego, wyznacznika tego, czym obecnie nazywamy antropocenem.

kury drob

Tempo zmian nawyków żywieniowych mocno przyspieszyło po II Wojnie Światowej. Zwierzęta stały w centrum tych przemian. Stworzenie nowoczesnego świata zależało od rozwoju bydła, owiec, koni, świń i kurczaków. W połowie stulecia, po 1961 roku,  konsumpcja mięsa i jaj, w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrosła dwukrotnie, a liczba zarzynanych zwierząt podskoczyła ośmiokrotnie, z 8 do 64 miliardów.

Chęć zysku stała się siłą napędową w hodowli. Współczesny system produkcji mięsa sprawił, że w ciągu pięciu tygodniu, z zapłodnionego jaja oraz 4 kg paszy powstaje dwukilogramowy kurczak. Czas produkcji indyka zmniejszył się prawie o połowę między 1970 a 2000 rokiem. W 20 tygodni można otrzymać 16 kilogramowego ptaka. Hodowla innych gatunków zwierząt przeszła podobne zmiany, bazujące na przyspieszeniu procesu wzrostu i skróceniu całego cyklu oraz zagęszczeniu zwierząt.

Poza zwierzętami i środowiskiem przemysł wykorzystuje także pracowników. W USA praca w ubojniach drobiu jest bardzo ciężka a pensje niskie, dlatego migracja pracowników jest ogromna. Według jednego z badań przeprowadzonych w Alabamie, 86% pracowników, pracujących na linii cierpi z powodu wykonywania ciągle tych samych cięć.  Przemysł zatrudnia głównie kobiety i imigrantki. Aby dodatkowo wypełnić luki w sile roboczej, niektórzy właściciele ubojni korzystają z pracy więziennej, płacąc 25 centów za godzinę.

W amerykańskich ubojniach podrzyna się gardła 140 ptakom na minutę. Przemysł naciska na likwidację tego limitu, tak by móc konkurować z rzeźniami w Brazylii i Niemczech, gdzie tempo produkcji jest bliskie 200 ptaków na minutę. Na razie obawy o wyższe wskaźniki zanieczyszczenia żywności oraz kontuzji i wypadków przy pracy wśród pracowników, blokują naciski przemysłu.

Kolejną konsekwencją ciągłego wzrostu konsumpcji mięsa są również problemy środowiskowe: 14,5% wszystkich spowodowanych przez człowieka emisji dwutlenku węgla pochodzą z hodowli zwierząt gospodarskich. Nie ma powodu by sądzić, że zmiana klimatu nie zniszczy współczesnego systemu produkcji żywności. Co więcej, przemysłowy chów zwierząt jest pożywką dla chorób zakaźnych. Różne analizy sugerują, że przemysłowa hodowla zwierząt, poza tanim mięsem dostarcza nam również wirusy, które mogą zdziesiątkować  populację ludzką. Dlatego tak ważne jest, aby wypracować nowy system produkcji żywności oparty na zrównoważonym rolnictwie, produkujących zdrową żywność, z jak największym poszanowaniem ludzi i zwierząt. Taka linia rozwoju zawarta jest w Programu Działań Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi na lata 2015-2019. Tylko dlaczego mamy 10% wzrost liczby hodowanych kurczaków w Polsce (100 milionów kurczaków)? Dlaczego cały czas stawia się nowe megafermy, które zatruwają życie mieszkańców?